• Zatruty kielich. 10 opowiadań z dziejów Płocka

    Opis ze strony wydawnictwa:

    „Najnowszy, szósty tom z serii Zdarzyło się w Polsce. 
    Witaj w sercu dawnej potęgi! Wkraczasz do krainy, która przez stulecia pisała własną historię. Od ponownego przyłączenia Mazowsza do Korony Polskiej minęło dokładnie pięćset lat. Poznaj miasto, które było stolicą naszego kraju, zanim ktokolwiek pomyślał o Warszawie, biskupów budujących potężne katedry i rycerzy biorących udział w bitwach, które zmieniały losy regionu. Odkryj zapomniane sekrety i wielką politykę niezależnego Mazowsza, gdzie twardą ręką rządzili polscy władcy – Władysław Herman i Bolesław Krzywousty.

    Dziesięć opowiadań. Dziesięć kluczowych momentów w dziejach Płocka. Ponad pięćset lat historii widzianych
    oczami młodych bohaterów — kowali, skrybów, karczmarzy i królewiczów. Płock — jedno z najstarszych
    polskich miast — był pogańskim ośrodkiem kultowym, stolicą Polski, siedzibą książąt mazowieckich. Ta książka
    opowiada, jak to wszystko się zaczęło i jak się zmieniało.”

    Autorami dziesięciu opowiadań zawartych w tym zbiorze są Grażyna Bąkiewicz, Paweł Wakuła, Kazimierz Szymeczko i ja. Napisane przeze mnie opowiadania noszą tytuły: Księga brata Bociana i Szczęście księżniczki. Pierwsze z nich mówi o czasach, w których na Mazowszu istniało państwo Miecława, dawnego urzędnika dworskiego króla Mieszka II. Mieszkaniec płockiego podgrodzia Krzosek poznaje sekret skarbu, przechowywanego przez tajemniczego brata Kleta, zwanego Bocianem. W drugim opowiadaniu sięgnęłam po temat związany z panowaniem mojego ulubionego władcy – Władysława Jagiełły. Akcja toczy się w roku 1410, gdy król przygotowywał się do wojny z Krzyżakami i starał się pozyskać jako sojusznika panującego na Mazowszu księcia Siemowita IV. Bohaterkami tego opowiadania są mazowieckie księżniczki, Cymbarka i Ofka. Jak można przypadkiem zneutralizować krzyżackiego szpiega? Przeczytajcie!

  • Mitologiczne bestie w Krasnobrodzie

    W Krasnobrodzkim Domu Kultury 3 września 2026 rozpoczęła się wystawa „Potwory, bóstwa i fantastyczne stworzenia w mitologii greckiej”, powstała w efekcie zeszłorocznego pleneru ilustratorów. Znalazły się tam też dwie moje ilustracje na ten temat. Jedna z nich – „Minotaur”, inspirowana jest fragmentem książki „Fizyka smutku” Georgi Gospodinowa, druga – „Cerber”, jest ilustracją do tekstu „Pies infernalny” ze zbioru „Król mrówek” Zbigniewa Herberta. Wystawa będzie prezentowana do 30 września 2026 roku.

  • Duch Rubinsteina

    Wydawnictwo Literatura

    Tata Ewy wprowadza się do kamienicy przy ulicy Piotrkowskiej w Łodzi, by dokończyć pisanie książki o urodzonym tam wybitnym pianiście, Arturze Rubinsteinie. Twierdzi, że to dobre miejsce, by „poczuć ducha” bohatera biografii. Nawet mu się nie śni, że jego córka nie tylko poczuje tego ducha, ale zobaczy go na własne oczy. Pewnej nocy Ewę budzą dźwięki fortepianu. Wędrując przez opustoszałe pokoje odkrywa, że w salonie przy instrumencie siedzi dziwnie, ale sympatycznie wyglądający pan.

    To duch Artura Rubinsteina, który tak bardzo kochał życie, że nie potrafi na dobre rozstać się z tym światem. Tyle tu przecież doświadczył! Gadatliwy duch bardzo chętnie dzieli się wspomnieniami z Ewą. Każdej nocy wyrusza z nią w podróż przez czas i przestrzeń – do dawnej Łodzi, Szwajcarii, gdzie mieszkał Ignacy Jan Paderewski, do San Francisco na konferencję inaugurującą działalność Organizacji Narodów Zjednoczonych, a nawet na szczyt Wezuwiusza. Wprawdzie pyszałkowaty, wybuchowy i nieco psotny, duch wydaje się jednak całkiem niegroźny. Wkrótce Ewa odkrywa, że to tylko pozory. Pod maską miłego staruszka, przesadnie dbającego o swe siwe loczki, kryje się trudny przeciwnik. Czy uda jej się go przechytrzyć?

  • Sonka. Zmierzch Jagiełły

    Nie bardzo wierzę w podział na książki „dla dzieci” i „dla dorosłych”, ale jeśli mielibyśmy się go trzymać, to właśnie ukazała się pierwsza moja książka dla dorosłych.

    „Sonka. Zmierzch Jagiełły” jest pierwszym z zamierzonych trzech tomów, opowiadających o losach czwartej i ostatniej żony Władysława Jagiełły. Historia osoby dość tajemniczej, której własnych słów czy przemyśleń próżno szukać w źródłach. Właśnie z tego względu, że osobowość Sonki (przepraszam, królowej Zofii!) wymyka się poszukiwaniom historyków, postanowiłam ukazać ją oczami stykających się z nią osób. Inaczej widzi ją starzejący się mąż Jagiełło, a inaczej zakochany w niej rówieśnik Jan Hincza z Rogowa. Jeszcze inne rysy do portretu królowej dodaje obyta na dworze królewskim, pochodząca z potężnego rodu Szafrańców Konstancja Koniecpolska oraz wyspecjalizowany w politycznych intrygach podkanclerzy Stanisław Ciołek. Postać Zofii łączy tę czwórkę, ale oprócz tego każde z nich ma swoje sprawy i własny krąg oddziaływania. Dlatego powieść ta jest nie tylko biografią jednej osoby, a raczej szeroko zakrojonym opisem świata, w którym żyła i działała. Mimo beletrystycznej formy zachowuje ścisłą wierność źródłom. Przygotowując się do pracy nad nią przeczytałam ponad sześćdziesiąt książek, nie licząc artykułów i publikacji internetowych, poświęconych często bardzo szczegółowym kwestiom, np. średniowiecznych łowów…  Mam nadzieję, że ta gruntowna dokumentacja pozwoli Czytelniczkom i Czytelnikom zanurzyć się  naprawdę głęboko w barwny świat piętnastowiecznego królestwa Jagiełły.

    Autorka w niezwykle subtelny sposób ukazała, jak wyglądało życie na królewskim dworze, pełne intryg, spisków, matactw i nieprzychylnych spojrzeń. Pięknie oddała realia epoki, pokazując, gdzie było miejsce kobiet, i to choć one niejednokrotnie ratowały sytuację, wszystkie zasługi były przypisywane mężczyznom.
    Powieść ta momentami niezwykle wzrusza i rozdziera serce na tysiące kawałków, a za chwilę wywołuje zdumienie, zaskoczenie bądź nawet złość i oburzenie na zaistniałą sytuację. Fabuła gwarantuje emocjonalną huśtawkę, bez chwili na złapanie oddechu. Konsekwentnie budowane napięcie nie opuszcza czytelnika do samego końca…
    Akcja toczy się dość szybko, potrafi zaskoczyć, nie sposób przewidzieć, w którym kierunku się potoczy. Szczegółowe opisy tworzą w wyobraźni obrazy tak dokładne, że momentami można odnieść wrażenie, że jest się czynnym uczestnikiem opisywanych wydarzeń. Łatwo wyobrazić sobie opisywane miejsca, poczuć ich klimat, dać się ponieść chwili.

    Ewelnaczyta

    Wielkie brawa należą się pisarce za literacki warsztat, ale także za znajomość historii z jej wszystkimi niuansami i odcieniami. Widać, że pani Orlińska wykonała tytaniczną pracę, zbierając materiały. Wiedza to jedno, ale umiejętność jej opisania i przekazania w interesujący i trzymający w napięciu sposób, to wielka zaleta (i tylko nielicznym się to udaje).

    Ogromnym plusem są psychologiczne portrety. Mamy okazję poznać nie tylko perypetie tytułowych bohaterów, ale również ich przeżycia wewnętrzne, rozterki, lęki, marzenia…
    Z zaciekawieniem śledzimy relacje między Sonką i Jagiełłą, rozwój ich związku, wzajemne obawy i oczekiwania, rozczarowania i spełnienia…
    Opis ostatnich chwil życia króla to dla mnie wisienka na torcie.

    Majstersztykiem są też kreacje postaci drugoplanowych, a nawet epizodycznych. Poznajemy całą galerię mniej lub bardziej znanych z historii książąt, rycerzy, szlachciców, artystów, duchownych, dworzan i dwórek, kronikarzy…
    Intrygujące i zaskakujące są powiązania między bohaterami, co dodatkowo buduje napięcie (trudno nie wspomnieć w tym kontekście o złożonych relacjach między królem i jego bratem – Świdrygiełłą).

    „Sonka…” to wielka gratka dla miłośników dopracowanych i rzetelnie napisanych powieści historycznych. Lektura tej prozy była dla mnie ucztą duchową, tym bardziej, że autorka zadbała także o piękną polszczyznę, barwny język i wysoki styl.
    POLECAM SZCZERZE !!!

    Allison

    Czytając tę książkę, miałam poczucie uczestnictwa w intymnym, cichym dramacie, który rozgrywa się gdzieś na marginesie podręcznikowej historii. Orlińska nie pisze o wielkich bitwach – pisze o drobnych gestach, emocjach, przemilczeniach. O tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami komnat, gdzie polityka miesza się z codziennym lękiem i pragnieniem bycia kochaną. To książka o samotności w świecie pełnym ludzi, o zmaganiu się z rolą, jaką narzuciła dynastia, o dojrzewaniu w cieniu ogromnej odpowiedzialności.

    Szczególne wrażenie zrobiło na mnie to, jak delikatnie i z jaką empatią autorka prowadzi czytelnika przez skomplikowany wewnętrzny świat bohaterki. Sonka nie jest postacią wyidealizowaną – ma swoje wady, myli się, bywa bezradna – a przez to staje się bardziej ludzka. W jej losie można odnaleźć uniwersalne pytania: o własną wartość, o granice lojalności, o sens osobistych wyborów wobec oczekiwań innych.

    Po zamknięciu książki długo myślałam o tym, jak wiele historii takich jak ta – cichych, kobiecych, pomijanych – pozostaje nieopowiedzianych. „Sonka. Zmierzch Jagiełły” to dla mnie nie tylko lektura, ale doświadczenie. To powieść, która nie krzyczy, nie narzuca się, ale mówi do czytelnika spokojnym, pełnym godności głosem.

    Ewelina_czyta

  • „Z Bożej łaski Jadwiga, król” powraca!

    Bardzo się cieszę, że moja książka o królowej Jadwidze została jedną z lektur zaproponowanych uczestnikom VI Olimpiady Literatury i Języka Polskiego dla Szkół Podstawowych w roku szkolnym 2024/2025. Olimpijczyków i ich Rodziców, którzy piszą do mnie zaniepokojeni tym, że nigdzie nie mogą dostać książki „Z Bożej łaski Jadwiga, król” chciałabym uspokoić – Wydawnictwo Literatura już pracuje nad dodrukiem, książka będzie też dostępna w wersji e-book.

  • Krasicki i kobiety w Oranżerii Kultury

    8 października 2023 roku w Oranżerii Kultury w Lidzbarku Warmińskim odbył się wernisaż połączony z premierą (lub premiera połączona z wernisażem). Oba te wydarzenia związane były z wydanym przez Stowarzyszenie Kobiet „Miej marzenia” i Oranżerię Kultury trzecim już tomem bajek Ignacego Krasickiego. Tom zatytułowany „Bajki z natury” został zilustrowany przez same kobiety: Jonę Jung, Krystynę Lipkę-Sztarbałło, Aleksandrę Michalską-Szwagierczak, Krystynę Michałowską, Ewę Poklewską-Koziełło, Jolę Richter- Magnuszewską, Annę Sędziwy, Elżbietę Wasiuczyńską, Agnieszkę Żelewską i przeze mnie. Czułam się zaszczycona, mogąc być częścią tej wspaniałej drużyny! Na wernisażu wystawy nasze ilustracje zostały pokazane jako oryginały oraz wielkoformatowe plansze. Ciekawe, co Ksiądz Biskup Warmiński pomyślałby, widząc nasze interpretacje jego bajek? W moich ilustracjach starałam się oddać ducha epoki, w której powstały, jednak nie bez współczesnego komentarza przeznaczonego dla spostrzegawczych widzów…

    „Brytan w obroży”
    „Góra i dolina”
    „Lew i zwierzęta”
    „Jowisz i owce”
    „Potok i rzeka”
  • Niezwykle zwykli ludzie. Święci w ilustracjach.

    We wrześniu w Krasnobrodzkim Domu Kultury prezentowana była wystawa „Niezwykle zwykli ludzie. Święci w ilustracjach”, efekt pracy uczestników plenerów ilustratorskich odbywających się od wielu lat właśnie w Krasnobrodzie. Pomysłodawczynią i kuratorką projektu była Maria Grażyna Szpyra. Plener, którego tematem były postacie świętych, odbył się w 2010 roku, jednak zestaw ilustracji został później wzbogacony o kolejne prace, w tym przedstawiające nowych błogosławionych i świętych. Bohaterami moich ilustracji byli święci Anna i Joachim oraz błogosławiona Matka Elżbieta Róża Czacka.

    Święta Anna i święty Joachim
    Matka Elżbieta Róża Czacka

  • Audioprzewodnik do wystawy „Przesilenie”

    Chyba każdy autor piszący dla dzieci chciałby napisać jakąś książkę Astrid Lindgren. Kłopot w tym, że ona już je wszystkie napisała. Ale czasem nadarza się wyjątkowa okazja, by stworzyć coś skandynawskiego. Miałam taką możliwość, kiedy Muzeum Narodowe w Warszawie powierzyło mi do napisania tekst audioprzewodnika dla dzieci po wystawie „Przesilenie”, prezentującej sztukę krajów Północy. Stworzyłam opowieść, łączącą ze sobą kilkanaście prezentowanych tam obrazów, a pani Edyta Jungowska wspaniale ją przeczytała, oczywiście głosem Lisy z „Dzieci z Bullerbyn”. Audioprzewodnik brzmi bardzo skandynawsko, a obrazy są piękne. To trzeba zobaczyć (i usłyszeć)!

    Audioprzewodnik znajdziesz tu

  • Okna Pałacu Saskiego

    Pałac Saski

    Jest takie miejsce w Warszawie, którego nazwa przypomina o czasach, gdy w Polsce panowali królowie pochodzący z Saksonii. Saksonia to region, który leży w Niemczech, a jej stolicą jest Drezno. Ród władców z Saksonii nazywano w Polsce dynastią saską. Stąd właśnie nazwa: Ogród Saski. Ten park u zbiegu ulic Marszałkowskiej i Królewskiej to wszystko, co pozostało dziś po pięknej i majestatycznej zabudowie tak zwanej Osi Saskiej.

    Ponad trzysta lat temu drezdeńscy architekci na życzenie króla Augusta II zaprojektowali Oś Saską. Prace projektowe i budowlane trwały niemal czterdzieści lat, a wkrótce potem skończyło się saskie panowanie. Tak się jednak dziwnie złożyło, że miejsce, które miało być pamiątką potęgi i władzy wywodzących się z obcej dynastii królów, stało się w kolejnych latach ważne dla Polski i Polaków. Tu toczyły się walki podczas powstania kościuszkowskiego, w arkadach pałacu umieszczono Grób Nieznanego Żołnierza, a przed kolumnadą pomnik księcia Józefa Poniatowskiego. Chociaż po Powstaniu Warszawskim pałac został wysadzony w powietrze, plac pozostał świadkiem historii, podobnie jak ocalały z wojennych zniszczeń Grób Nieznanego Żołnierza. Na tym placu przemawiał papież Jan Paweł II podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Polski. Tu odbywają się uroczystości państwowe, wojskowe defilady, a w kolejne rocznice wybuchu Powstania Warszawskiego gromadzą się tłumy mieszkańców miasta, by wspólnie śpiewać powstańcze piosenki.

    Pałac przebudowywano, zmieniały się nazwy placu i wygląd ogrodu, wprowadzali się kolejni mieszkańcy. Zajrzyjmy razem przez okna Pałacu Saskiego w głąb jego historii. Każde z tych okien przeniesie nas w inne czasy, spotkamy ludzi, którzy mówili, zachowywali się i ubierali inaczej niż my. Podpatrzymy jak żyli i czym się zajmowali. Gotowi? Pora odsłonić firankę w pierwszym z pięciu okien Pałacu Saskiego.

  • Ładna historia!

    Kropka

    Książka nominowana
    i NAGRODZONA
    w Plebiscycie Blogerów LOKOMOTYWA 2022
    w kategorii: fakt

    Czasami wydaje nam się, że historia to coś bardzo, bardzo odległego. Ale przecież gdy rodzice opowiadają o czasach, kiedy byli mali, są to opowieści o historii. Wspomnienia babci i dziadka – to też historia. I niewyraźne, czarno-białe fotografie w rodzinnym albumie także.

    Każda rodzina ma swoją historię, a historie wszystkich rodzin zebrane razem stanowią historię świata. W tej książce zapraszam was do poznawania dziejów Polski poprzez dzieje rodzin żyjących tu od X wieku naszej ery aż po współczesność. Znajdziecie tu rodziny królów i książąt, lecz również wielkich wodzów, wynalazców, uczonych i artystów, zarówno szlachty, mieszczan jak i chłopów. W tym, żebyście nie pogubili się w związkach między bohaterami i nie pomylili się obliczając wszystkie „pra” opisanych tu praprzodków pomogą drzewa genealogiczne. To wykresy pokazujące, pokolenie, po pokoleniu, jak powiązani są ze sobą krewni.

    Na pewno zauważycie, że między przedstawionymi w książce drzewami genealogicznymi zachodzą liczne związki.  Pradziadek Jana Sobieskiego jest jednocześnie teściem praprapraprawnuka Zawiszy Czarnego, a nazwiska Czartoryskich i Zamoyskich splatają się ze sobą wielokrotnie w różnych pokoleniach.  W taki właśnie sposób, z plątaniny rozrastających się szeroko gałęzi tworzy się historia kraju, w którym żyjemy.

    Czy historia może rosnąć na drzewie? Przekonajcie się sami.   

    Jaką rolę w genealogii obecnych władców Wielkiej Brytanii i Hiszpanii odegrał wybuch Powstania Listopadowego w Warszawie? Co Sobiescy z Polski mają wspólnego ze szkocką dynastią Stuartów ? Kto był ostatnim męskim potomkiem rodziny Piłsudskich z Zułowa ? Odpowiedzi na te wszystkie pytania ukryte są w drzewach genealogicznych rozrysowanych przez Aleksandrę Fabię na kartach „Ładnej historii”. Te drzewa cały czas rosną, bieg historii się nie zatrzymuje. Tuż przed oddaniem tej książki do druku zmarła królowa Elżbieta II i jej autorki zdążyły jeszcze uwzględnić tam wstąpienie na tron Karola III. Natomiast już po jej ukazaniu się zmarł Kazuyasu Kimura…

    Mały pokój z książkami

    „Ładna historia” wypełniona jest po brzegi faktami i ciekawostkami. I proporcja tych dwóch jest idealnie zrównoważona. Dzięki temu książka nie jest przegadana, trudna czy niezrozumiała. Jest natomiast bardzo ludzka. I nie jest to tylko leksykon postaci. To też cała masa ciekawostek o tym, jak żyło się setki lat temu. Znajdziesz tu więc informacje o przydomkach polskich władców, strojach średniowiecznych dam, królewskich ucztach, czy polskich noblistach. A oprócz tego są tu drzewa genealogiczne, które prezentują powiązania między opisywanymi postaciami (najlepiej oglądać je razem z dzieckiem, są dosyć szczegółowe).

    Jeśli chcesz zaciekawić swoje dziecko historią polskich rodów (od X w. po współczesność), to koniecznie sięgnij po „Ładną historię”. Takich książek wciąż jest niewiele, dlatego nie przechodź obok niej obojętnie.

    Mama Basi czyta

    „Ładna historia” to cały las. Las drzew genealogicznych różnych polskich rodów, poczynając od Mieszka I na Piłsudskim kończąc, a w tle ciekawostki dotyczące ich zawiłych losów i czasów, w których żyli. Nie brak tu spisków, intryg, miłosnych zawodów, świetlistych planów i kompletnych porażek. (…) Historyczny pudelek.pl w pełnej krasie. Dla tych, którzy lubią wiedzieć, kto, z kim i dlaczego.

    Zuzanna Orlińska z typową dla siebie wprawą sortuje ciekawostki historyczne, wydobywa smaczki, porządkuje chronologię. Czytając naprawdę można uwierzyć, że historia to bułka z masłem i przy odrobinie wprawy i zaangażowania da się ją opanować równie skutecznie jak robią to autorki.

    Można czytać na wyrywki, albo godzinami biegać palcem po genealogicznych gałęziach. Nie sposób się tu nudzić. „Ładna historia” pięknie porządkuje wiedzę, która na lekcjach historii często miesza się i nie składa w całość. Ale przede wszystkim to niezła zabawa.

    Mała czcionka

  • Wszystko jasne!

    Wydawnictwo Literatura

    W gorącą lipcową noc Franek nie może zasnąć. Dwór w Chorkówce rozbrzmiewa tajemniczymi dźwiękami. Trwają przygotowania do wielkiej uroczystości – imienin wuja Ignacego. Dlaczego na jego cześć odbędzie się tak wielkie przyjęcie? I jaki związek mają z nim spiskowcy, olej skalny i milioner z Ameryki? Już niedługo, za sprawą papierowego teatrzyku i lampy naftowej wszystko stanie się jasne!

    Lektura „Wszystko jasne!” to bez wątpienia świetny sposób, żeby przybliżyć małym czytelnikom dokonania Ignacego Łukasiewicza. Zuzanna Orlińska znalazła bowiem doskonały patent na to, jak zainteresować dzieci biografią wielkiego polskiego wynalazcy.

    Esensja.pl

  • Współczesny bajarz polski

    Polarny Lis

    Kiedy Wydawnictwo Polarny Lis zaproponowało mi, żebym napisała teksty do zbioru baśni, legend i podań polskich, pierwszym moim uczuciem była niechęć. W dzieciństwie nie lubiłam bajek ani legend, zwłaszcza w wersjach, które były publikowane w podręcznikach szkolnych. Kojarzyły mi się z archaicznym, stylizowanym na ludowy językiem, niestrawnym dla czytelnika już w latach siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Jako dziecko czytałam bardzo dużo i chętnie, nie obawiałam się trudnego słownictwa, ale odrzucały mnie te wszystkie „gędźby”, „synaczkowie”, „liczka” i okropna, niby staropolska składnia zdania z czasownikiem na końcu. Pod językowymi wygibasami, stylizowanymi na ludowe, ukrywał się dość przaśny dydaktyzm. Dzieła, którymi nas karmiono, miały wyraźne oblicze ideologiczne. Opowieść o Lechu, Czechu i Rusie stawała się historią o przyjaźni między państwami demokracji ludowej, a legenda o Piaście Kołodzieju i złym księciu Popielu opowiadała o masach pracujących miast i wsi, które przegoniły niedobrych obszarników.

    Złe doświadczenia szczególnie mocno zapadają w pamięć, tak więc gdy Monika Walendowska z Wydawnictwa Polarny Lis zadzwoniła do mnie z propozycją stworzenia nowych wersji znanych bajek i legend, zamierzałam odmówić. Ale po namyśle przyszło mi do głowy, że może mój opór, a nawet lekkie obrzydzenie, które czułam do tego tematu, to sygnał, że na tym polu jest właśnie coś do zrobienia.

    Ponieważ wydawnictwo nie postawiło ograniczeń co do adaptacji tradycyjnych wątków, dopuszczając nawet dość radykalne uwspółcześnienie, dysponowałam całkowitą swobodą. Akcja Boruty  toczy się zatem w latach dziewięćdziesiątych, nawiązując do tej epoki iście diabelskich początków kapitalizmu sztafażem rodem z serialu Dynastia. Bazyliszek rozgrywa się natomiast w korytarzach metra i podziemnych garażach Warszawy drugiej dekady XXI wieku. Część opowieści została jednak umieszczona w tradycyjnych baśniowych realiach, czyli dawno, dawno temu i za górami, za lasami.

    Tom dzieli się o na cztery części. Pierwsza zatytułowana jest Kto ty jesteś? Czyli o polskich pradziejach. Druga nosi tytuł Tam gdzie diabeł mówi dobranoc. Czyli wśród ludowych demonów i zawiera opowieści związane z kontaktami człowieka ze światem istot demonicznych. Trzecia część Współczesnego bajarza polskiego, zatytułowana Na psa urok. Czyli o mocy magicznych zaklęć zawiera znane opowieści o czarodziejskich przedmiotach i zaklętych postaciach. Ostatnia część książki nosi tytuł Skąd mam tę moc. Czyli o dawnych bohaterach i antybohaterach. Pojawiają się tu: Doktor Twardowski, zbój Madej czy Śpiący rycerze z Tatr.

    Praca nad tą książką była doświadczeniem ciekawym, chociaż ogromnie trudnym. Przez cały czas lawirowałam pomiędzy wiernością gatunkowi, tworzonemu według konkretnych reguł, a wymogami współczesnego, atrakcyjnego dla młodego odbiorcy tekstu. Stale towarzyszyło mi pytanie, czy nie posuwam się za daleko, czy nie sprzeniewierzam się podstawowym regułom. Nadal nie jestem tego pewna. Na wszelki wypadek, aby nie razić purystów, wolę nazywać ten zbiór opowiadaniami na motywach bajek, legend i podań ludowych. Po zakończeniu pracy nad tą książką – a trwała ona niemal rok – doszłam do wniosku, że świetnie rozumiem tych wszystkich bajkowych bohaterów, którym udało się wdrapać na szklaną górę.

    Warto również zwrócić uwagę na sposób przedstawienia kobiet we „Współczesnym bajarzu polskim”. W „Syrenie” to Sawa wykazuje się mądrością i współczuciem, gdy doprowadza do uwolnienia pół kobiety, pół ryby, którą uwięził Wars, w „Siostrzyczce” to dzięki poświęceniu głównej bohaterki ludzką postać odzyskują jej bracia zamienieni w kruki. Z kolei w „Śpiących rycerzach” do tatrzańskiej groty trafia odważna (a może po prostu złakniona przygód) dziewczynka będąca alter ego autorki.

    Esensja.pl

    Orlińska podjęła się tytanicznego trudu, żeby z czterotomowego zbioru Glińskiego wybrać utwory najciekawsze i najbardziej podatne na odświeżenie, a następnie wyłuskać z nich wątki i motywy, a potem napisać od nowa tak, aby oddać ducha, ale tchnąć nową jakość. Autorka wygładziła, pozbyła się rymowanych fragmentów, zrezygnowała z pełnych okrucieństwa scen służących zwłaszcza wymierzeniu bohaterom sprawiedliwej kary. We „Współczesnym bajarzu” próżno szukać też elementów sacrum, które Gliński umieszczał w swoich baśniach równie chętnie jak magiczne atrybuty, oraz motywów ksenofobicznych. To adaptacja na swój sposób egalitarna, możliwie neutralna światopoglądowo. Łatwo może się w niej przejrzeć każde dziecko.

    Na przeczytanie „Współczesnego bajarza polskiego” poświęciłyśmy razem z 9-letnią córką kilkanaście miłych okołoświątecznych wieczorów. Ten dobry wspólny czas zamknęło dobitne pytanie o kolejny tom. To z pewnością najlepsza rekomendacja.

    Mała czcionka

    Książka ta to pięknie wydane, najważniejsze baśnie, w które umiejętnie tchnięto współczesnego ducha. Powinny być obecne na półce w każdym domu, żeby – czy młody, czy starszy, mógł po nie sięgnąć w dogodnej dla siebie chwili.

    Bajkochłonka

  • Sobowtór

    Wydawnictwo Literatura

    Pierwszego stycznia roku 1807 wjechały do Warszawy dwie osobistości.

    Około godziny ósmej wieczorem pojawił się Napoleon Bonaparte. Cesarz Francuzów i król włoski w asyście oddziału mameluków stanął na Zamku Królewskim, gdzie powitał go przybyły nieco wcześniej jego brat Hieronim i książę Bergu, Joachim Murat. Stolica, ktora oczekiwała wielkiego wodza już od poprzedniego dnia, przyjęła go odświętną iluminacją.

    Pół godziny później na praskim brzegu zatrzymał się Marcin Zięba.

    Czy mieszkańcy Warszawy, którzy oczekiwali Napoleona jak zbawcy, nie doznają rozczarowania? I kim jest tajemniczy mężczyzna, którego radca Hoffmann uważa za swojego złego sobowtóra? Tego dowiemy się z ostatniego tomu trylogii „Uczeń sztukmistrza”. Poznamy także bliskiego krewnego Jordakiego Kuparenki i wreszcie odkryjemy, co stało się z wielką pieczęcią Francji. A w końcu pomaszerujemy z naszymi bohaterami daleko w głąb Rosji, na wyprawę wojenną pod wodzą cesarza Francuzów.

    Polska literatura nieczęsto serwuje nam opowieści osadzone w pierwszych latach po trzecim rozbiorze i/lub w epoce napoleońskiej. Wyjaśnieniem jest zapewne zawiłość ówczesnych stosunków politycznych, które jedynie dobry autor jest w stanie odpowiednio wykorzystać do stworzenia kanwy dla zaprezentowania perypetii swoich bohaterów. Wielka szkoda, bo owa epoka na rodzimym rynku wydawniczym stanowi wciąż niewykorzystany potencjał. Na szczęście są wyjątki, a jeden z nich stanowi recenzowana książka, trzecia część trylogii autorstwa Zuzanny Orlińskiej.

    Histmag.org

    Jak w poprzednich tomach (i poprzednich jej książkach historycznych) nieodmiennie zachwyca mnie kunszt i precyzja, z jaką Zuzanna Orlińska umieszcza swoich bohaterów w realiach epoki i krzyżuje ich drogi z postaciami autentycznymi. I jak zwykle czekam już na to, do jakich czasów zabierze czytelników w swojej kolejnej wyprawie wehikułem czasu.

    Mały pokój z książkami

    „Uczeń sztukmistrza” w naprawdę atrakcyjny sposób przybliża młodym czytelnikom wydarzenia z początku XIX wieku. Wciągająca przygodowa fabuła jest tutaj połączona z przekonująco nakreślonym tłem historycznym, a na kartach powieści pojawia się cała plejada znakomitości tamtej epoki. Trzeba też przyznać, że „Sobowtór” jest znakomitym zwieńczeniem całej tej trylogii, gdyż wszystkie kluczowe wątki zostają domknięte w rzeczywiście przemyślany sposób.

    Esensja.pl

  • Powietrzny żeglarz

    Wydawnictwo Literatura

    Drugie spotkanie z Marcinem Ziębą, z którym przemierzamy Warszawę z początku XIX wieku. Bystry syn szewca ponownie znajdzie się w centrum działania spiskowców. Tym razem trup ściele się gęsto. Lawina zaskakujących zdarzeń nie pozwala spokojnie przyglądać się biegowi wypadków. Trzeba działać!

    Tymczasem pierwszy balon Kuparenki zawiśnie nad miastem, muzyka Ernesta Teodora Amadeusza Hoffmanna wypełni koncertowe sale, a mechaniczne wynalazki zachwycą gawiedź. Wkrótce jednak zgiełk warszawskiej ulicy zagłuszy rytmiczny tupot wojskowych butów. Nadciągają oddziały Napoleona, na które wszyscy tak długo tu czekali…

    Tym, co szczególnie zwraca uwagę podczas lektury najnowszej książki Orlińskiej, jest swego rodzaju teatralność, przejawiająca się wyjątkowym kunsztem w kreacji bohaterów, jak i misternie utkaną fabułą powieści. Na łamach recenzowanej książki Warszawa jawi się jako arena doniosłych wydarzeń istotnie wpływających na losy Starego Kontynentu, a jednocześnie niezależnych od niej samej, kontrolowanych i sterowanych przez większe potęgi pociągające za sznurki. Przyglądając się kolejnym próbom Kuparenki stworzenia teatru – często zresztą rozpaczliwym i nieudanym – niemal mimowolnie nasuwa się na myśl literacki motyw theatrum mundi, przedstawiający bohaterów niczym marionetki, bezwiedne i niesamodzielne, mające swą rolę do odegrania w wielkiej machinie historii. Jednocześnie jednak marionetki niezwykle dopracowane i przemyślane.

    Ogromna staranność, dbałość o najmniejsze szczegóły, historyczny sztafaż, rola detali, z których każdy posiada tu swoją rolę – to wszystko sprawia, że książka Zuzanny Orlińskiej zachwyci swymi walorami artystycznymi nie tylko młodzież, ale i starszych czytelników. Tym bardziej, że również pod względem językowym lektura dostarcza wielu przyjemności.

    Histmag.org

    „Powietrzny żeglarz” jest niezwykle wciągającą lekturą, która z jednej strony pozwala emocjonować się perypetiami głównego bohatera i jego przyjaciół, z drugiej pozwala bliżej poznać realia życia w Warszawie na początku XIX wieku. W efekcie czytelnicy będą z dużą niecierpliwością oczekiwać na trzeci tom „Ucznia sztukmistrza”, by móc poznać dalsze losy Macieja Zięby oraz kolejne dokonania Jordakiego Kuparenki, Antoniego Magiera i E.T.A. Hoffmanna.

    Esensja.pl

    Na kartach tej części spotykamy oczywiście wszystkich najważniejszych bohaterów, których poznaliśmy w poprzedniej, ale w tle pojawiają się także nowe postaci historyczne. Jest rok 1805, Warszawę opuszczają Prusacy i wkraczają do niej Francuzi pod wodzą marszałka Joachima MurataZuzanna Orlińska swoim zwyczajem z rozmachem wplata w akcję osoby, które jej czytelnicy znają ze szkolnych podręczników, więc na końcu nie odmówiła sobie także….

     Nie, nie zdradzę, kto się tam we własnej ośmioletniej osobie pojawia. Musicie przeczytać sami 🙂

    Mały pokój z książkami

    Orlińska pisze bogato, piękną polszczyzną i wiarygodnie stylizuje dialogi. Ulegamy złudzeniu cofnięcia się w czasie, choć język jest w całości zrozumiały i z pewnością daleki od autentycznej polszczyzny tamtych czasów. Podobnie wędrowanie z bohaterami po ulicach starej Warszawie, jeśli zna się współczesną topografię miasta, ma w sobie wymiar krajoznawczej wyprawy wstecz. To przyjemność nie do przeceniania.

    Mała czcionka

  • Spotkanie w Stalowej Woli

    24 sierpnia 2021 roku miałam okazję spotkać się z czytelnikami Miejskiej Biblioteki Publicznej w Stalowej Woli. Choć odbyło się tylko online, było dla mnie dużą przyjemnością. Spotkanie prowadziła Maria Krześlak-Kandziora. Zapraszam do obejrzenia naszej rozmowy, podczas której mowa była między innymi o tym, jak tworzy się powieść historyczną, skąd wzięli się i kim byli bohaterowie mojej ostatniej książki, a także o literackich planach na przyszłość .